Na początku lata fala rekordowych upałów objęła niemal cały kraj. Dla firm z instalacją fotowoltaiczną taka pogoda oznacza podwójne obciążenie. Moduły tracą część swojego potencjału, a jednocześnie rośnie zagrożenie pożarowe.
Jak zabezpieczyć swoje ogniwa przed ryzykiem, jakie ściągają na nie bardzo wysokie temperatury?
– Moduły PV potrzebują słońca do funkcjonowania, ale bardzo źle znoszą upały. Doświadczenia rynku ubezpieczeniowego pokazują, że właściciele fotowoltaiki często nie dbają o nią we właściwy sposób, a nierzadko nawet nie wiedzą, że mocno nagrzana instalacja zwiększa ryzyko pożaru. To grozi podwójnymi konsekwencjami – oznacza większe prawdopodobieństwo szkody, ale też potencjalne kłopoty z uzyskaniem odszkodowania. Dlatego coraz więcej ubezpieczycieli zwraca uwagę na prawidłową konserwację i eksploatację urządzeń, uzależniając od tego nie tylko cenę, ale i samą możliwość zawarcia ubezpieczenia – mówi Grzegorz Templin, Manager Oceny Technicznej Ryzyka w SALTUS Ubezpieczenia.
Wpływ temperatury na wydajność instalacji
Moduły pracują najwydajniej przy temperaturze 25°C, co wynika z globalnych standardów testowych (STC). Każdy stopień powyżej tej wartości obniża moc o 0,3–0,5%. Gdy temperatura powietrza osiąga 35–40°C, temperatura powierzchni modułów dochodzi do 60–70°C, a produkcja energii spada nawet o 15–20%. Przegrzewają się też falowniki, które dla ochrony przechodzą w tryb awaryjny i czasowo się wyłączają.
Wysoka temperatura uwidacznia też wcześniejsze wady modułów – mikropęknięcia, zabrudzenia i drobne uszkodzenia ogniw. W tych miejscach powstają hot spoty, czyli punkty znacznie cieplejsze od reszty panelu. Obniżają one właściwości materiału, a w skrajnym przypadku mogą prowadzić do pożaru.
Wiele usterek powstaje już przy montażu
Usterki często wynikają z błędu popełnionego podczas zakładania instalacji. Upał tylko go obnaża. Z doświadczeń rynku niemieckiego wynika, że ponad jedna trzecia awarii elektrowni PV przypada na pierwszy rok pracy, a w większości odpowiadają za nie pomyłki montażowe – od zarysowań i obić w transporcie po błędny dobór wtyków czy zbyt mocne dokręcenie śrub. Ogólne warunki ubezpieczenia (OWU) instalacji fotowoltaicznej wymieniają błędy montażu, które mogą ograniczyć ochronę. Towarzystwo może obniżyć lub odmówić wsparcia za szkody wynikające m.in. z:
- łączenia elementów szybkozłączami różnych typów i różnych producentów w obrębie jednego połączenia,
- układania kabli bezpośrednio na palnym poszyciu dachu, zamiast w metalowych kanałach prowadzonych nad poszyciem,
- złego umiejscowienia modułów, które sprzyja powstawaniu hot spotów i pomija architekturę zabezpieczeń przeciwpożarowych.
Przez cały okres ubezpieczenia firma powinna też posiadać ważną umowę serwisową, a jej zmiany zgłaszać ubezpieczycielowi. Brak zgodności z zaleceniami producenta i ubezpieczyciela najczęściej kończy się obniżeniem odszkodowania po szkodzie.
Termowizja i przegląd
– Podczas normalnej pracy instalacji temperatura pod modułami sięga 50–55°C. Gdy pojawia się usterka i powstaje hot spot, w jednym punkcie może jednak urosnąć nawet do kilkuset stopni. Większość pożarów instalacji PV wiąże się ze zwarciem łukowym albo zjawiskiem powstawania hot spotów, a upał te procesy przyspiesza. Pomiary termowizyjne raz w roku wskazują miejsca o podwyższonej temperaturze, które bywają zarzewiem ognia, i pozwalają usunąć je przed powstaniem szkody – mówi Grzegorz Templin.
Kamera termowizyjna pokazuje to, czego nie widać gołym okiem: wadliwe połączenia, przegrzane przewody, uszkodzone ogniwa czy źle ułożone okablowanie. Badanie przebiega bezkontaktowo – bez demontażu okablowania i bez przerywania produkcji. Kontrola obejmuje przy okazji całą instalację elektryczną zakładu. Może się tam zdarzyć, że luźne połączenie w rozdzielnicy głównej zacznie generować ciepło o temperaturze powyżej 100°C i doprowadzić do pożaru nocą, gdy w zakładzie nikogo nie ma. Dzięki termowizji firma reaguje, gdy usterka jest jeszcze drobna i tania w naprawie.
– Coroczny przegląd stanu technicznego elektrowni, ważna umowa serwisowa i badanie termowizyjne – to trzy elementy, które w połączeniu z ubezpieczeniem dają przedsiębiorcy poczucie spokoju. Te same czynności bywają też warunkiem ochrony zapisanym w umowie ubezpieczenia, a ich pominięcie może skutkować obniżeniem odszkodowania po pożarze. Działa to też w drugą stronę – firmy, które robią audyty cyklicznie i usuwają wykryte zagrożenia, mają mniej szkód i z reguły otrzymują korzystniejsze warunki ubezpieczenia – dodaje Grzegorz Templin z SALTUS Ubezpieczenia.
.
Źródło: Saltus Ubezpieczenia
Fot. Saltus Ubezpieczenia


